Malta Muzyka

prąd – uszy – kolana?

Archiwum z Czerwiec 2009

Czwartek

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 25, 2009

Dobra

powspominaliśmy wtorek, ale wtorek już nie ma sensu.

Jest czwartek.

Za kilka godzin zagrają Kormorany – starodwana legenda o psychodeli z Wrocławia lat 80tych ( i w górę). Jak niemalże wszyscy tego roczni uczestnicy muzycznej Malty, brali narkotyki – Yeaa Uuu ! LoL :)

Za pół godziny w centrum festiwalowym zaczyna się koncert neTTheatre dlatego nie się nie rozpisuje. Powiem tak – jeżeli ktoś jeszcze nie wie czy chce iść na Kormorany niech spokojnie zapozna się z nagraniem koncertu sprzed dwóch lat, zarejestrowanym we Wrocławiu. Do zobaczenia wieczorem !

Opublikowany w Uncategorized | 1 komentarz »

wtorek post scriptum

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 25, 2009

O wtorkowym koncercie otwierającym Malta Festival można usłyszeć bardzo różne głosy. Niektórzy twierdzą, że Alec był super, inni, że grał za głośno, jeszcze inni są zawiedzeni, że użył gitary tylko w jednym numerze. Są takie głosy, że Alec w ogóle nie pasuje na support band’u w typie Nine Inch Nails – jednak nie należy zapominać o tym, że zdarza mu się to nie po raz pierwszy.

Mój znajomy zasnął na NIN. Inni wyszli po pół godziny, część osób była zażenowana rockowym show jakie nam zaserwowano. Jednak Ci, którzy czekali na ten koncert najbardziej – więc zastęp czarno dżinsowych fanów bawił się świetnie. Śpiewali razem z Trentem Reznorem, skakali razem Trentem Rezorem i razem z nim wydawali z siebie spazmatyczne charczenia.

Pisząc już zupełnie na poważnie, to mogliśmy zobaczyć naprawdę przyzwoity koncert. Amerykańskie show ze łzami i heroizmem frontmena, z rzucaniem instrumentami o deski estrady i oświetleniem zgrabnie dogranym do wszystkich muzycznych drgnięć. Jedyną rzeczą jaką można zarzucić organizatorom to podział koncertowej przestrzeni na dwa sektory, który zupełnie się nie sprawdził. Większość uczestników koncertu którzy od dawna czekali na gwiazdę wieczoru znalazła się bezpośrednio pod sceną, przyczyniając się do pustek jakimi świecił drugi sektor – daleko od sceny (z nagłośnieniem, które podobno nawalało). Jednak drugo sektorowi fani bawili się dobrze tzw. siłą rzeczy.

Wszystkim tym którzy przegapili koncert, a chcieli by doświadczyć czegoś więcej niż ciągi słów, które mieszczą w sobie różne głosy, pozostają rejestracje. Korzystając z dobrodziejstw jutuba zapraszam na 20 minut Aleca Empire’a razem z Nic Endo (niestety jakość nie jest najlepsza) oraz 10 Nine Inch Nails. Miłego oglądania.

i jeszcze jedno, jeżeli lubisz czytać, przeczytaj recenzję z wtorkowych uciech autorstwa Krzysztofa Kołackiego – dostępną TU

NIN

Alec 1

Alec 2

Opublikowany w Alec Empire, Nic Endo, NIN | Zostaw Komentarz »

YEAh !!

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 24, 2009

Konkurs na “5 sec” impresję na temat NIN wygrali “yadoo” i Marcin. Ich filmy nie mają pięciu sekund. Zwycięzcą “gratulujemy”, jednocześnie przypominając, że trwa konkurs pięcio sekundowych impresji, w którym nagrodą główną są bilety na Janes Addiction.
Filmy razem z numerem telefonu należy przesłać do 7 lipca na mail hykter@gmail.com . Tym czasem zapraszam na filmy zwycięzców.


Opublikowany w Uncategorized | Zostaw Komentarz »

Bilety na Jarzenie !!

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 24, 2009

Mały konkurs.
(odpowiedzi razem z numerem telefonu proszę przesyłać na mail hykter@gmail.com)
.

Jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany podwójnym biletem na spektakl pt. “Jarzenie” dzisiaj (24 czerwca) o 18 musi “powiedzieć mi” w jakim spektaklu, który brał udział w zeszłorocznej Malcie muzykę własego autorstwa wykonuje Patryk Lichota. Do rozpoczęcia spektaklu pozostało osiem godzin, dlatego trzeba się spieszyć. Jeżeli ktoś chciałby wiedzieć o spektaklu coś więcej, ujął bym to tak:

Jest dużo światła. Czasem rozświetla salę naprawdę mocno. Kto by pomyślał, że słońce to kolejna szklana kula. Jest dużo ciemności. Cała sala. Czasem zaciemniana naprawdę mocno. Wniosek? Potrzeba nam jak najwięcej szklanych kul. Na całą salę. Przedmiot zostaje odświeżony, gdy konstrukcja kom-Unikatu zostaje rozchwiana. Naprawdę mocno. Pełna polaryzacja kolorów. Czarna scena pozbawiona sceno-Grafii, opływana przez świa-Tło. Proste, prawda? Wizytowe stroje czwórki aktorów. Mityczna gra przeciwieństw. Wystarczająco dużo, by skol-Onizować się w, u- Myśle widza. Genesis uczy – słowa stwarzają rzeczy. Taka recenzja. Odwieczny problem, jak opowiedzieć obcym o kontakcie ze światłem? Trójkąt w kółku. Na/szczęście/mijamy.

Kupić/Przepis:

1 sala

4 aktorów

2 kolory

5000 kg widza

Za 15 złotych, ludzie ruszają się przed nami wystarczająco długo. To zaleta. Aktorzy powoli pocą się, cały czas patrząc. Też patrzę. Podoba mi się. Światło rezygnuje ze swojej falowej teorii, przecież scenografia nie może być z fal. Jego pulsacje zmieniające się razem ze scenami, wydobywają na wierzch przestrzenie i kształty, od głębokiego dna morza, po samobójcze pokoje, czasem laboratoria, a czasem po prostu scenę wypełnioną słowami aktora – monologami na analogowych ludzi. Takie małe historie o człowieku, który cieszy się z zakupów. Twierdzi, że je lubi, bo pozwalają mu się cieszyć. Jestem władcą swoich pragnień. Jest szczęśliwy w sposób histeryczny. To wada. O tym, że zawsze zabija się to, co się kocha, że wszystko dookoła się rozpryskuje, a żarówki mogą być bombami, pociskami. O nieszczęściu, o super człowieku wyhodowanym na pożywce nowych technologii. Tego człowieka zobaczymy. Jest zrobiony ze świecących przewodów, ładnych i zachęcających do patrzenia. Podoba mi się. Są też sceny zbiorowe. Podobnie jak poprzednie, poddane są one geometrycznemu kształtowaniu. Nic nie dzieje się samo, raczej szkicowane jest przez trójkąty, kwadraty i inne wieloboki, które szukają w aktorach dróg wyjścia z papierowego bezmiaru. Gdy przyśpieszam pamięć, stają się zupełnie wyraźne. Odnajduje je w ruchach, słowach, scenografii oraz czasowym rozkładzie spektaklu. To zaleta estetyczna.

Hiper estetyczna przestrzeń spektaklu obraca się w wizualnych widnokręgach gier i subtelnego s-f. Być może odesłanie do gier jest nieco na wyrost, jednak kolejne wygrane levele, zakrzywiają parabole skojarzeń w oczywistą stronę. Do wirtualnych światów odsyła także szata audialna spektaklu. W końcu jedynym miejscem, w którym możemy usłyszeć przeciągłe jazgoty i skwierczenia prądu elektrycznego są gry fps (first person shooter). Również scyfryzowany i przekształcony głos ludzki, odpowiedzialny w futurystycznych krainach za komunikację inteligentnych maszyn ze światem przenosi mnie w rzeczywistość gry. Jak by nie było, właśnie tam rozmawiam z maszynami najczęściej.

Żaden element opowiedzianej historii nie burzy tego nastroju. Wszystkie te świa-tło-przestrzenie-cienie, prztykane są pytaniami o kondycję współczesnego człowieka. Czy przeżarci popkulturą, stajemy się karykaturami samych siebie? Co się dzieje, gdy o naszej niezwykłości zaczynają przesądzać niecodzienne potrzeby? Czy intelektualne elity pogardzające tłumem nie pożerają własnego ogona? Wszak Spektakl mówi – ci, którzy uważają wszystkich za głupców, sami są głupcami. Z czasem nawet pytania tracą na wartości. Społeczne relacje w których tkwimy okazują się niczym innym, jak kolejnymi parafrazami pierwotnego walenia w bęben. Bez końca i do skutku.

ja1: jaki był teatr

aga: fajny

ja1: to spoko

ja1: ej a co robisz jutro

aga: musisz go zobaczyć

Opublikowany w Uncategorized | Zostaw Komentarz »

Jane`s Addiction

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 23, 2009

Jeśli ktoś słuchał alternatywnego rocka na przełomie lat 80. i 90. nie mogł nie trafić na tę formację. Powstałe w 1985 r. Jane`s Addiction z impetem wdarło sie na muzyczną scenę. Muzykom takim jak Perry Farrel czy Dave Navarro zawsze było blisko do szaleńców pokroju Mike`a Pattona i to też było słyszalne. Kiedy oglada sie zapis starych koncertów JA, odnosimy wrażenie, że stanowili oni kolejny fundament amerykańskiej sceny niezależnej, obok Fugazi, Mudhoney czy The Gits & Mia Zapata. Nieprzypadkowe to skojarzenia. Sami zobaczcie jak dzika energia towarzyszyła niegdyś temu zespołowi:
Prawda, że słychać wpływ kapel z Dischordu, a także totalnie inspirujacego dla punków, hardcore`owców i twórców funk-rocka Bad Brains? Różnie to z Jane`s Addiction później bywało, dzieki czemu zagościli też w radiu. Ale nawet te ich wygładzone utwory są dość psychodeliczne i ewidetnie “odjazdowe”( używając nomenklatury stosowanej ongiś w punkowych zinach na określenie dziwnej, poszukującej, niezależnej muzyki). Może dlatego JA są zespołem kultowym? Mieli wiele zakrętów, schodzili się i rozchodzili, przez moment grał z nimi Flea (dziś Red Hot Chili Peppers, niegdyś hc/punkowy Fear), teraz natomiast powrócili w klasycznym składzie. Trudno ich porównać do jakiegos innego bandu, bo zawsze byli bardzo oryginalni i niewątpliwie stanowili o kolorycie alternatywnej sceny lat 80. i 90. Jak wielu twórców indie z czasem stali się po prostu grupą rockową, grająca drogie i duże koncerty dla rzeszy wyznawców. Trochę to paradoksalne, ale z drugiej strony – to zawsze była scena raczej oficjalna niż offowa. Bez wątpienia ich nieco posthippisowskie brzmienie zainspirowało np. Pearl Jam i generalnie od razu słychac, ze JA i scena Seattle powstały w tym samym czasie, na bazie fascynacji starym rockiem i brzmieniami hardcore/postpunk.

Krzysztof Kołacki

Opublikowany w jane's addiction | Otagowane: , , , | Zostaw Komentarz »

NIN – słów kilka

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 22, 2009

NIN zaczynało jako solowy, autorski projekt Trenta Reznora, słynącego ze swego perfekcjonizmu. W różnych okresach artysta, który pierwotnie sam nagrał wszystkie ścieżki instrumentów (za wyjątkiem perkusji), zapraszał licznych gości do kolaboracji. Po trasie ze Skinny Puppy było w zasadzie wiadomo, że na mapie industrialnego rocka alternatywnego pojawiła się nowa ważna formacja.
Muzyka Nine Inch Nails jest zaskakująca. Z jednej strony brudna, na swój sposób postpunkowa i otwarta na eksperymenty, rozmaite odjazdy. Z drugiej – nie stroniąca od niemal popowych melodii i harmonii godnych muzyce klasycznej. W muzyce NIN ściera się ze sobą industrialny brud i pewna melodyjność, która zapewniła jej obecność w mainstreamowych mediach. Bo Dziewięciocalowe Gwoździe maja na koncie przeboje, ktore de facto ugruntowaly ich wizerunek czołowych przedstawicieli industrialnego rocka:


Jednak równolegle Trent i jego goście przygotowywali daleko bardziej odjazdowe rzeczy w rodzaju instrumentalnego, czteropłytowego wydawnictwa “Ghosts” czy różnorakich remiksów.

Warto też zwrócic na ciekawa kolaborację Trenta Reznora z Richardem D. Jamesem, znanym szerzej jako Aphex Twin :

Takich perełek NIN ma na koncie sporo. Część z nich to niepokojace, depresyjne rockowo-industrialne piosenki, inne to totalne, psychotyczne odjazdy dla odważnych. Ja osobiście mam do NIN stosunek ambiwalentny. Z jednej strony bardzo lubie ich ciężkie, przytłaczające utwory, z drugiej melodyjnośc co bardziej zwykłych ich piosenek sprawia, iz przechodze obok nich obojetnie. Ale to niewatpliwie wazna formacja, nei tylko dlatego, ze dla niektórych była odskocznia do prawdziwego industrialu lub chociażby klasyki gatunku w rodzaju Ministry czy wspominanego tu Skinny Puppy :) David Bowie nazwał NIN “nowym Velvet Underground” i coś jest na rzeczy. W ich dziwnej na poly chwytliwej (wrecz popwej), na poły brutalnej i surowej jak wczesny industrial (Trent przyznaje, że inspiruje się trochę Throbbing Gristle czy Test Dept.) muzyce odbija sie cała ambiwalencja kultury popularnej, z jej różnymi ścieżkami. To synteza doświadczeń twórców radykalnej elektroniki, najbardziej poszukujących postpunkowców i nowofalowców, psychodelicznych prepunków oraz depresyjnego rocka lat 70. i 80.

Krzysztof Kołacki

Opublikowany w NIN | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »

Modular Synths

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 22, 2009

Magia Modularnych syntezatorów jest nie śmiertelna. Zabawne – nie ważne jak zaczynasz, od hi fi czy lo fi i tak kończysz na tych starych wrakach, których nie zastąpi żadna komputerowa emulacja.
Taka sytuacja jest wysoce prawdopodobna, zwłaszcza jeżeli otwarcie deklarujesz swoją fascynację wobec lat siedemdziesiątych. Czyli: w dużym skrócie, teraz o Alec Empire.

Kolejne dźwiękowe eksperymenty w przestrzeni digital hardcore doprowadziły Aleca do zupełnie nowej jakości, co jest pewnym zaskoczeniem dla wszystkich łącznie z nim samym. Otworzył nową wytwórnie (Eat Your Heart Out) deklarując jednocześnie “the sound of New Berlin”, który zaowocował płytą „The Golden Foretaste of Heaven”. Jak do tego wszystkiego doszło i co z tego wyszło opowiada w poniższym dwu częściowym wywiadzie.

W ramach uzupełnienia zarówno do treści jak i do brzmień proponuję dwu częściowy materiał na który składają się fragmenty nagrań które trafiły na ostatnio płytę berlińczyka pt. „Shivers”, a także na krótki wywiad (klip nr 2) w którym główne słowo to „stuff”.

nr 1

nr2

Opublikowany w Alec Empire, Atari Teenage Riot | Zostaw Komentarz »

Ma Ryja

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 21, 2009

Jedynym z hitów Mass Kotek jest „Maryja”, utwór który swego czasu zrobił wiele zamieszania. Utwór kontrowersyjny tylko dlatego, że znajdujemy się w Polsce. Tak myślę, zresztą Ci wszyscy którzy nie znają tego numeru będą mogli zaraz przekonać się o tym sami. Sama kontrowersja jest jednak dyskusyjna – nie ma tu przecież oczywistej profanacji. Tak mówi o tym Katiusza w wywiadzie dla Infomuzyki:

„(…) Mass kotki poruszają tematy “ciężkie”, niepopularne w naszym kraju. Wystarczy, że wspomnę tylko o utworze “Maryja”, o którym już tyle napisano. 



Katiusza: To prawda, właśnie dzięki dyskotekowej, zabawnej formule, którą prezentujemy, odzieramy te “ciężkie tematy” z jakiegoś społecznego tabu. Dlaczego postać, którą jest Maryja ma być przywłaszczona przez starsze panie w beretach? Ona należy do wszystkich. Mam prawo mówić o niej tak jak mi się podoba i przedstawiać ją na swój własny sposób.”

W pełni zgadzam się z takim podejściem do kultury. Język jest wspólny. Większość osób jednak udaje, że są słowa które należą tylko i wyłącznie do nich. Historia płata jednak zabawne figle. Nie wolno zmieniać przykazań :) . Jezus który stał się ozdobą przedmiotów ze sklepu „Wszystko za 5 zł”, Jezus, który stał się bohaterem „South Parku” itd., a przecież można było wybrać ikonoklazm. Wtedy napewno nie było by kłopotu z Dorotą Nieznalską. Taka refleksja. Zapraszam na teledysk :)

Opublikowany w mass kotki | 1 komentarz »

nice song

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 21, 2009

Jest muzka, jest ironia, jest wszystko. Występ Aleca zarejestrowany w sklepie Apple w Tokyo. Utwór jest piękny, delikatny i bogaty w barwy muzycznego kolażu o plondrofoniczno minimalnym rodowodzie. Kupuje go w całości, czego nie mogę zrobić z większością dokonań ATR z którego wywodzi się Alec Empire. Dlatego pomyślałem, że warto się podzielić. Z drugiej strony stary lewak i anarchista, który gra w w kraju w którym technologia jest drugą religią, w sklepie kalifornijskiej korporacji – pomyślałem, warto się podzielić. W końcu tak dużo się zmieniło, raczej dwie tożsamości, niż jeden człowiek. No bo jak ustosunkować się do tego:

Kiedy na to patrzę, trudno mi wydusić z siebie coś więcej niż, jęki zdumienia jakie robią na mnie degeneraci. Alec Empire rozpoczął swoją solową karierę dziewięć lat temu gdy działolność jego macieżystego bendu została zawieszona, z powodu narkotykowego wyczerpania członków zespołu i ciąży Hanin Elias. Na poznańskim koncercie będziemy mogli usłyszeć go jako support NIN’ów. Wystąpi w towarzystwie Nic Endo – drugiej kobiety, która współtworzyła kiedyś ATR. Solowa kariera tej pani to między innymi takie słodkie produkcje (klip poniżej), dlatego sądze, że możę być przyjemnie.

Opublikowany w Alec Empire, Nic Endo | Komentarzy: 3 »

Mass kotki

Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 21, 2009

Queer Punk nie jest w naszym kraju specjalnie popularny, w każdym razie nie przedarł się jeszcze do świadomości masowego odbiorcy jako coś normalnego. Poruszanie tematów z pogranicza seksualności wciąż jest w naszym kraju czymś niecodziennym, co przeważnie wiąże się z wywoływaniem kontrowersji, niesmaku oraz salw śmiechu cechujących dojrzewającą młodzież gdy ktoś powie głośno „cipa”.

Najprawdopodobniej z tego powodu trio (gitarzystka Siwa, dołączyła do Lady Electry i Katiuszy w zeszłym roku), zyskało sobie popularność. Sex i unikatowość to dobre klucze do show biznesu, zwłaszcza gdy nie stroni się od show. Zakonnice, kury domowe, panny młode, czarownice, kotki to tylko część strojów należących do kostiumowego repertuaru grupy.

Niezwykłość zespołu tkwi także w jego popularności, bo trudno nie zgodzić się z hasłem, które głosi, że „Mass Kotki to zjawisko o którym lepiej się mówi niż słucha”. Electro punkowa energia nie zawsze wybucha. Co widać chociażby poniżej

Występ z Bolkowa nie rzuca na kolana, i nie jest to wyłącznie wina słabej jakości nagrania. Ewidentnie czegoś brakuje – zarówno w technice gry jak i w zaangażowaniu w występ. Coż, każdy ma czasem swój gorszy dzień. Złe chwile to jednak nie wszystko. Poczucie humoru dystans do własnej pracy i trafne komentarze dotyczące rzeczywistości polskiego patriarchatu to coś czego nie można odmówić Mass Kotkom. Żeby nie być gołosłownym – „Brutalny Erotyzm”

Występ na Malcie bynajmniej nie jest pierwszym kontaktem „Kotek” ze światem teatru. Dwa lata temu napisały muzykę do spektaklu „Księga Rodzaju 2” w reżyserii Michały Zadary. Spektakl został wystawiony na deskach Teatru Współczesnego we Wrocławiu. Tak wspominają pracę nad spektaklem same zainteresowane:

Ala: Na rok przed powstaniem sztuki, drogą mailową, zgłosiła się do nas osoba z teatru, która zaproponowała nam współprace przy “Księdze Rodzaju 2″. Było to dla nas kompletnym zaskoczeniem i jakąś totalną awangardą. Myślałyśmy sobie – Jak to możliwe, że ktoś prosi nas o coś takiego? Jednak z czasem przywykłyśmy do tej myśli i postanowiłyśmy przyłączyć się do tego projektu. Oczywiście nie bez pewnych obaw i wątpliwości. Zanim zaczęłyśmy działać, wypytałyśmy dokładnie o wszystko reżysera i dopiero wtedy podjęłyśmy decyzję.

A skąd reżyser Michał Zadara, dowiedział się o was i dlaczego postanowił zaprosić do współpracy akurat Mass kotki?

Ala: To dość zabawna historia, bowiem poleciła nas jakaś osoba z Teatru Wybrzeże, która zareklamowała Mass kotki jako dwie dzikie lesbijki, które nie wiadomo co tam wyprawiają na scenie. Śmieszy mnie to, że “legenda” zespołu jest tak strasznie nadmuchana i rozrośnięta. Później przychodzą na koncerty osoby, które są bardzo rozczarowane faktem, że nie pokazałyśmy cycków, tyłków czy co najmniej nie lizałyśmy się namiętnie.

Podczas pracy nad “Księgą Rodzaju 2″ miałyście w pełną swobodę działania, czy raczej byłyście w pewien sposób ukierunkowywane przez reżysera czy scenarzystę?

Katiusza: Miałyśmy stuprocentową wolność w tym co robiłyśmy, Michał wiedział, że jesteśmy już gotowym produktem, który umiejscowi następnie w swojej sztuce. Nie chciał w nas nic zmieniać. Powiedział wprost: to jest wasz koncert, wchodzicie sobie na scenę i gracie swoje. Nikt nigdy do niczego się nie przyczepił, ani do naszego stylu, ani do jednej choćby nutki. Jedynie teksty utworów były narzucone z góry, choć i one zostały przez nas mocno pocięte i przeredagowane. I tak np. z dość długiego monologu “Dzień prostytucji” zrobiłyśmy trzy krótkie zwrotki i refren.

Skomponowałyście sześć utworów pod teksty ze scenariusza sztuki, czy ciężko dla was, jako zespołu elektro punkowego, pisało się muzykę dla przedstawienia teatralnego?

Ala: Absolutnie nie, to była przede wszystkim super fajna przygoda. Mieszkamy z Katiuszą w dwóch różnych miastach (Ala mieszka na stałe Łodzi, Katiusza w Warszawie – przyp. red.) i na regularne próby musiałyśmy się zjeżdżać, kombinować i specjalnie organizować czas. We Wrocławiu miałyśmy komfort pracy w jednym miejscu, co było naprawdę super rzeczą. Teatr Współczesny wykazał się dużym profesjonalizmem. Dostałyśmy mieszkanie blisko teatru, pełną swobodę działania i przez trzy tygodnie mogłyśmy oddać się w pełni tworzeniu muzyki. Oczywiście była przy tym kupa dobrej zabawy, zakraplane wieczory z aktorami i znajomymi, piękna pogoda. Ekstra sprawą było także to, że miałyśmy dostęp do kostiumów teatru, w które notorycznie się przebierałyśmy i biegałyśmy w nich po teatrze, wprawiając wszystkich w osłupienie.

Katiusza: Tak, myślę, że przez Panie z kasy i Panie sekretarki, byłyśmy odbierane jako dwa niezłe freaki ale generalnie w samym teatrze zostałyśmy przyjęte bardzo pozytywnie. Pełen luz, sympatia. O to właśnie chodziło. 
”


Zaangażowanie zespołu na tle społeczno-obyczajowym nie ogranicza się wyłącznie do własnych inicjatyw. Niedawno nagrały numer „Kombinacje” w ramach akcji społecznej “Chłopaki nie płacą”.

„Krótka historia: udział w akcji zaproponowały nam dziewczyny z Fundacji Mama. Tekst powstał bardzo szybko, inspirowany opowieściami i kłopotami naszych koleżanek, które nie mogą doprosić się kasy od “biologicznych”. Zwroty takie jak “kumplowi się udało, płaci tylko dwie stówy”, czy “co mi się pani tu żalić zaczyna, daj pani spokój to biedny chłopina” to niestety cytaty. Przyzwolenie dla facetów, którzy migają się od płacenia alimentów jest ogromne, wielu z nich wcale nie uważa, że robi coś złego. A ponieważ 2 z 3 mass kotek mają dzieci, wiemy ile czasu, energii i pieniędzy wiąże się z ich wychowaniem, dlatego nie mieści nam się w głowie taka sytuacja. Dosyć tej ściemy bez wyrzutów sumienia!”

Wszystkich którzy chcą więcej odsyłam na myspace i oficjalną stronę zespołu .

Źródło wywiadów – infomuzyka i oficjalna strona zespołu

Opublikowany w mass kotki | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.