nice song
Posted by maltamuzyka w dniu Czerwiec 21, 2009
Jest muzka, jest ironia, jest wszystko. Występ Aleca zarejestrowany w sklepie Apple w Tokyo. Utwór jest piękny, delikatny i bogaty w barwy muzycznego kolażu o plondrofoniczno minimalnym rodowodzie. Kupuje go w całości, czego nie mogę zrobić z większością dokonań ATR z którego wywodzi się Alec Empire. Dlatego pomyślałem, że warto się podzielić. Z drugiej strony stary lewak i anarchista, który gra w w kraju w którym technologia jest drugą religią, w sklepie kalifornijskiej korporacji – pomyślałem, warto się podzielić. W końcu tak dużo się zmieniło, raczej dwie tożsamości, niż jeden człowiek. No bo jak ustosunkować się do tego:
Kiedy na to patrzę, trudno mi wydusić z siebie coś więcej niż, jęki zdumienia jakie robią na mnie degeneraci. Alec Empire rozpoczął swoją solową karierę dziewięć lat temu gdy działolność jego macieżystego bendu została zawieszona, z powodu narkotykowego wyczerpania członków zespołu i ciąży Hanin Elias. Na poznańskim koncercie będziemy mogli usłyszeć go jako support NIN’ów. Wystąpi w towarzystwie Nic Endo – drugiej kobiety, która współtworzyła kiedyś ATR. Solowa kariera tej pani to między innymi takie słodkie produkcje (klip poniżej), dlatego sądze, że możę być przyjemnie.
diskris powiedział/a
piekny noise! jendka czekam na ten koncert :>
Michał. powiedział/a
Jeśli chodzi o koncert Aleca Empire i Nic Endo których bardzo cenię) przed NIN w Poznaniu, to niestety uważam, że nie był najlepszy. Grali za głośno. Dźwięki zlewały się w jedną papkę – słyszalem duzo lepsze występy.
Zaczęli od The Ride – to dobrze bo to kawałek jak trzęsienie ziemi ale reszta nierówna – rozpoznałem dopiero Addicted to You
Szkoda, że wśród publiki było trochę przypadkowych ludzi, którzy nie wiedzieli na co przybyli i sunęli chamskimi tekstami w stronę twórców nurtu digital hardcore. Mimo wszystko uważam, że lepszego supportu nie mogło być.
diskris powiedział/a
niestety musze sie zgodzic z przedmowca…skądinąd bylo mi głupio byc na tym koncercie i obserwować wyczyny Aleca, który jednak tam – zwlaszcza mentalnie – nie pasowal. muzycnzie oczywiscie tak, ale być może doceniłbym to gdyby kocnert odbył sie w klubie, a nie na swieżym powietrzu gdzie siła rzeczy akustyka jest jaka jest, zwlaszcza dla ludzi z innych niż pierwszy sektorów – gett. a nic endo jednak z noisem nei zaszalała;)